• Oaza

  • Oaza

  • Oaza

  • Oaza

Copyright 2020 - Informacja

Krucjata Wyzwolenia Człowieka - świadectwo.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

Mam na imię Paulina. Z Ruchem Światło-Życie jestem związana  od 20 lat. Bogu jestem wdzięczna , że na mojej drodze postawił tą Wspólnotę, kapłanów , Ks. Macieja i Ks. Krzysztofa.
Piątkowe Eucharystie przy ostrowskiej parafii św. Antoniego  bardzo dużo wniosły dobrego w moje życie, wpłynęły ubogacająco na mój rozwój duchowy.

Na moje 18-ste urodziny przyszła moja przyjaciółka,

która była krótko po rekolekcjach 15-dniowych i opowiedziała mi o Krucjacie Wyzwolenia Człowieka. Była tak nią zafascynowana, że w moim sercu zrodziła się myśl, żeby też podpisać deklaracje w intencji mojego wuja, bardzo już wtedy stoczonego i uzależnionego od alkoholu. Uznałam, że KWC może być jakby ostatnią deską ratunku dla niego.

Kolejne moje deklaracje przez 10 lat podpisywałam i wysyłałam do Krościenka z roku na rok w intencji konkretnych osób, później w int. osób Bogu wiadomych.

Mimo, że w dalszym moim życiu nie chciałam mieć nic wspólnego z alkoholem , to nie miałam odwagi wstąpić do KWC  jako członek na stałe.  I to było trochę dziwne, bo alkohol nie był mi ani potrzebny jako forma rozluźnienia na uroczystościach, ani na weselach czy innych okazjach, czy na okoliczność powitania nowego roku, czy wypicia toastu za czyjeś zdrowie, czy wypicia lampki wina.  Nie miałam też problemu w pracy, gdzie czasami robiliśmy składkę na prezent  dla przełożonych i był kupowany jakiś trunek. Wtedy po prostu się nie dokładałam i nie miałam z tego powodu żadnych problemów, nie czułam się odsuwana ani osądzana. Po prostu uważałam , że alkohol nie jest mi  potrzeby do szczęścia, ale miałam tez świadomość,  że w nadmiarze  potrafi bardzo zniszczyć człowieka i rodziny.
I ja w mojej przyszłej rodzinie, którą chciała założyć nie chciałam alkoholu. Modliłam się za mojego przyszłego męża, choć go jeszcze nie znałam. Nie podpisałam wcześniej Krucjaty na stałe, bo nie wiedziałam jak on ustosunkuje się do tego. Modliłam się jednak o trzeźwość w naszył  przyszłym małżeństwie.

Ale w tym przedłużaniu deklaracji na rok, był taki jeden rok, że przyszedł już czas podpisania kolejnej, a ja wtedy jakoś zwlekałam. Pomyślałam, że może teraz sobie zrobię przerwę. I  pojawiły się różne okazje do spróbowania, ( a tym bardziej, że pracowałam przy obsłudze wesel  i  obsłudze dyskotek,  zarabiając w ten sposób na studia) a to piwko z sokiem, albo szampan  z redbulem, co prawda kilka razy , ale nie wiem gdzie bym była, gdybym jednak znów nie podpisała deklaracji na kolejny rok.  Może nie było by ze mną aż tak źle, ale przyznam, że mi to smakowało.

I  teraz z perspektywy czasu widzę, że Pan Bóg mnie prowadził. Mimo mojego oporu co do  wejścia w KWC na stałe i widząc moje pragnienia serca, wysłuchał  mojej modlitwy. Razem z przyszłym mężem podpisaliśmy deklarację członkowską przed ślubem i w naszej rodzinie nie ma alkoholu. Pamiętam, jak razem szliśmy złożyć na ołtarzu deklarację i to nasze zdeklarowanie przed Bogiem było dla mnie jakby gwarantem tego, że będziemy trwać w abstynencji i tworzyć Nową Kulturę w naszej rodzinie. Pan Bóg wlał w moje serce ogromny pokój , mimo że mój mąż wcześniej miał problem
z alkoholem i  pojawiała się mi myśl czy do tego znów kiedyś nie wróci. Miałam ufność w Bogu i tak jak my ludzie lubimy  wykupywać sobie różne polisy, ubezpieczenia na życie od różnych zdarzeń, to ja to ubezpieczenie na życie złożyłam u Pana Boga.

Wesele mieliśmy bezalkoholowe. Omadlaliśmy  naszych gości, żeby dobrze się bawili, przy zapraszaniu ich informowaliśmy, że wesele będzie bez alkoholu i prosiliśmy, żeby uszanowali naszą decyzję. Wszystko się pięknie udało. Nasi  Rodzice choć w KWC nie są, to nie stwarzali nam przeszkód.

Pisze to świadectwo, na chwałę Pana Boga , bo On czyni wiele cudów w moim życiu i Jemu należy się Chwała. Jestem  przekonana , że modlitwa i post , które mamy w Krucjacie mają ogromną moc.
Jezus  przecież mówi w Ewangelii, że niektóre duchy złe można zwalczyć tylko modlitwą i postem, czyli tym co  oferuje nam KWC.  Wierzę głęboko w to, że jeśli ktoś zniewolony otrzymuje światło i chce przemiany, czy z dnia na dzień po prostu mówi, że chce coś zmienić , to to może być owocem naszej modlitwy i postu. Być może i mój mąż jest tym owocem, bo był kiedyś zniewolony  od alkoholu. Myślę, że Pan Bóg uzdrowił go dla mnie.  Jestem Bogu wdzięczna za niego, bo od niego mogę się uczyć wiary w wielu sytuacjach,  dlatego że on patrzy na życie jako  Nowy Człowiek,  narodzony na nowo z Ducha.

Będąc w Krucjacie ja też doświadczyłam  wyzwolenia. Kiedyś bardzo gorszyłam się ludźmi, którzy pijani i brudni stali w bramach miejskich kamienic, czy  pijakami leżącymi , bądź siedzącymi gdzieś w parkach.  Odpychało mnie od nich. Teraz inaczej na nich patrzę. Widzę w nich cierpiącego Jezusa. Wiem, że oni sami o własnych siłach nie mogą się wyzwolić, a Krucjata jest dla nich  ta kolumną ratunkową. To jest walka o ziemię świętą, którą jest każda zniewolona dusza.  

Chwała Panu !

Paulina

f t g m